SIGMA A 35/1.4 DG II - nowy zawodnik wagi lekkiej + porównanie

 

SIGMA A 35/1.4 DG II (Sony FE) recenzja obiektywu + porównanie z SAMYANG 35/1.4 P

 
 
17.07.2026r.
Materiał promocyjny (choć jak zawsze staram się oceniać sprzęt foto obiektywnie). 
 
 

Dzień dobry, cześć i czołem !  Tym razem parę słów o najnowszej SIGMIE A 35mm F1.4 DG II z mocowaniem Sony FE. Poprzednia generacja była już bardzo udanym obiektywem, ale Sigma postanowiła dopracować praktycznie każdy element konstrukcji. Czy warto było? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć. Porównam też ten obiektyw (tak wiem, bezpośrednie porównania to to, co najbardziej lubicie) z najlżejszą 35/1.4 na rynku, czyli Samyangiem 35/1.4 Prima (III wersją koreańskiego produktu). 

 

 

Pierwsze wrażenie po wyjęciu z pudełka? Solidność i małe gabaryty. Sigma jest wykonana wzorowo i już od pierwszego kontaktu czuć, że mamy do czynienia z obiektywem klasy premium. Obudowa jest bardzo dobrze spasowana, uszczelniona, a ergonomia stoi na wysokim poziomie. Do dyspozycji mamy dwa przyciski funkcyjne oraz przełączniki, których próżno szukać w  Samyangu AF 35/1.4 P. Jest również pierścień przysłony z blokadą i możliwością wyboru między pracą płynną, a stopniową. Pod tym względem Sigma wygrywa bez żadnej dyskusji. Jedynie waga stoi wciąż po stronie Samyanga, bo ze swoimi 470g jest wciąż najlżejszy w klasie.  Ale Sigma z kolei jest jeszcze mniejsza, co doskonale widzimy na zdjęciu poniżej. Po zważeniu różnica między nimi to 50g. 

 

 

A jak z optyką? Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Testowałem obiektyw na 32 i 42 megapikselowej i Sigma pokazuje, że została zaprojektowana z dużym zapasem, czego już nie mogę powiedzieć o Samyangu. Już od pełnej przysłony rozdzielczość w centrum kadru jest znakomita, ale największe wrażenie robią brzegi i rogi obrazu. W porównaniu z Samyangiem różnica jest wyraźnie widoczna. Tam, gdzie Samyang prezentuje bardzo dobry poziom, Sigma potrafi pokazać jeszcze więcej detali i zachować wysoką ostrość praktycznie w całym kadrze. No ale trudno było się spodziewać innego rezultatu, już poprzednia wersja DG DN była pod tym względem bardzo dobra, a wersja DG II tylko śrubuje te wyniki.

 

środek kadru

 

brzeg kadru

 

Równie dobrze wygląda kwestia aberracji chromatycznej. Owszem, w ekstremalnych sytuacjach można ją zauważyć, ale jest jej zauważalnie mniej niż w Samyangu. Także dystorsja została skorygowana bardzo dobrze. Sigma praktycznie eliminuje problem beczki, podczas gdy w Samyangu pozostaje ona widoczna. Jedynym elementem, w którym Sigma wypada odrobinę słabiej, jest winietowanie. Jest ono nieco większe niż u konkurenta, choć nadal pozostaje na poziomie typowym dla jasnych trzydziestek piątek i bez problemu daje się skorygować. Natomiast winietowanie odbija się też nieco na rozmyciu tła, które w specyficznych przypadkach (punkty świetlne) daje bardziej spłaszczone rozmycie (niektórzy nazywają to efektem cytryny). 

 

dystorsja

 

Jeśli chodzi o plastykę obrazu, oba obiektywy prezentują bardzo wysoki poziom, choć mają nieco inny charakter. Sigma generuje bardzo estetyczne i "czyste" rozmycie tła, jednak wydaje mi się, bokeh Samyanga jak już wspomniałem jest mniej podatny na "spłaszczanie". To oczywiście kwestia gustu, ale warto o tym wspomnieć. Acha - jeszcze kilka słów o kolorystyce. Bardziej podoba mi się ta z Sigmy. Oczywiście, w RAW możemy sobie to mniej więcej wyrównać, natomiast kolorystyka z Samyanga jest nieco chłodniejsza i wpadająca w fiolety, warto o tym wspomnieć. 

 

    

 

      

 

 

 

 

 

 

 

Pod światło Sigma również pokazuje klasę. Powłoki przeciwodblaskowe wykonują świetną robotę. Flary pojawiają się naprawdę rzadko, kontrast pozostaje wysoki nawet przy fotografowaniu pod ostre słońce, a odporność na światło wpadające do obiektywu jest lepsza niż w Samyangu. Poniżej chyba największa flara pod ostre słońce jaką udało mi się uzyskać w Sigmie. 

 

 

 

Na pochwałę zasługuje także autofokus. Jest bardzo szybki (podwójny silnik HLA) , wyjątkowo precyzyjny i praktycznie bezgłośny. W codziennej pracy, zwłaszcza przy śledzeniu oka czy fotografii reportażowej, daje się zauważyć przewagę nad Samyangiem. Ten również działa dobrze, ale czasami lubi minimalnie przestrzelić. Sigma sprawia wrażenie bardziej pewnej i konsekwentnej w każdej sytuacji. 

 

No i pozostaje kwestia ceny. Tutaj Sigma (kosztująca ok 4300 zł) nie jest już tak łaskawa dla portfela ale też go nie drenuje przesadnie jak chociażby firmowy Sony GM. Kosztuje ona mniej więcej dwa razy tyle co Samyang AF 35/1.4 P. To spora różnica i trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie wykorzystamy jej możliwości. Jeśli fotografowanie to praca zawodowa albo po prostu oczekujemy możliwie najwyższej jakości obrazu bez kompromisów, odpowiedź będzie raczej twierdząca. Jeżeli natomiast zależy nam przede wszystkim na niewielkiej wadze, bardzo dobrej jakości i atrakcyjnej cenie, fajnym rozmyciu tła do portretów, Samyang nadal pozostaje niezwykle mocnym konkurentem i wygrywa na pewno ceną. 

Podsumowując – Sigma A 35mm F1.4 DG II to obiektyw, który praktycznie w każdym aspekcie został dopracowany. Tego oczekiwałbym już po pierwszej wersji DG DN, ale cóż, kazano nam czekać na produkt bezkompromisowy i dopracowany do granic możliwości. Oferuje znakomitą ostrość, świetnie radzi sobie z aberracjami, bardzo dobrze pracuje pod światło i posiada ergonomię godną profesjonalnego sprzętu. Nie jest jednak szkłem dla każdego. Jest dwukrotnie droższa od Samyanga, ale w zamian oferuje wyższą jakość wykonania, lepsze osiągi optyczne i bardziej dopracowany i pewny autofokus. To po prostu obiektyw skierowany przede wszystkim do profesjonalistów oraz najbardziej wymagających pasjonatów fotografii.

 

Podsumowanko SIGMY 35/1.4 II DG:

+ świetna rozdzielczość już od F1.4
+ bardzo dobra ostrość na brzegach i w rogach kadru
+ bardzo dobra korekcja dystorsji (praktycznie znikoma)
+ niewielka aberracja chromatyczna
+ świetna praca pod ostre światło
+ bardzo szybki, cichy i precyzyjny AF
+ wzorowa jakość wykonania
+ bardzo dobra ergonomia (przyciski funkcyjne i przełączniki)
+ przyjemne rozmycie tła
+ dłuższa gwarancja (5 lat po bezpłatnej rejestracji)

- duże winietowanie w okolicach pełnego otworu przysłony
- cena około dwukrotnie wyższa od Samyanga

 

Na koniec zostawiam Was z solidną porcją zdjęć już z samej SIGMY. Miałem ją na kilku zleceniach i szczerze mówiąc mam mocny dylemat, czy sobie jej nie kupić, blokuje mnie tylko posiadanie bliskich ogniskowych w postaci 24 i 50mm, no ale muszę sobie jakoś to rozgryźć :) 

PS. zdjęcia nie mają skorygowanej dystorsji ani winiety. Dystorsja zresztą korekcji nie wymaga, a winietę lubię a poza tym możecie sobie zobaczyć, jakie jest jej natężenie. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Back to top